Strona Główna

Aktualności

Super Express

Bankowość w Polsce hamuje czy rozwija przedsiębiorczość?

Przedstawiciele świata finansów byli gośćmi trzeciego już Śniadania Biznesowego organizowanego przez „SUPER BIZNES”

W piątek 18 maja 2012 roku wybitni finansiści spotkali się w Pałacu Prymasowskim w Warszawie, żeby porozmawiać o tym, czy bankowość wspiera działania małych i średnich przedsiębiorców. Przedstawiamy raport z tej dyskusji.

Gośćmi trzeciego śniadania biznesowego byli Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Grzegorz Bierecki, prezes SKOK, Przemysław Gdański, członek zarządu BRE Banku, dr Jacek Adamski, dyrektor departamentu ekonomicznego PKPP Lewiatan, dr Marek Kulczycki, wykładowca Uczelni Vistula, i Maciej Stańczuk, wiceprezydent Pracodawców RP
Przedstawiciele świata finansów dyskutowali o tym, czy bankowość w Polsce jest motorem, czy hamulcem przedsiębiorczości. Autorka: Aneta Walentek 

Hubert Biskupski, zastępca red. nacz. „Super Expressu" i redaktor prowadzący - „Super Biznesu":
- Bankowość to jeden z najlepiej rozwijających się sektorów w kraju. Zysk netto banków w ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku to prawie 3 mld zł. To o 37 proc. więcej w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Dlaczego jest tak dobrze? Mamy fantastyczne prawo bankowe, świetny nadzór i fantastyczną kadrę zarządzającą czy może to banki potrafią wyciskać z nas wszystkich ostatnie soki i po prostu łupią nas niemiłosiernie?

Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego:
- Jest dobrze z trzech powodów. Po pierwsze, banki poniekąd są lustrzanym odbiciem otoczenia gospodarczego. A w ostatnich 4 latach, czyli w latach kryzysu, polska gospodarka wykazuje stosunkowo wysoki wzrost gospodarczy. To pomaga w rozwoju banków. Drugi element jest związany z jakością banków, z wysokością ich kapitału, jakością zarządzania. Banki są stabilne, mają wysoki kapitał i zdrową strukturę bilansu. Po trzecie, nadzór stosował standardy bardziej restrykcyjne niż te, które były powszechnie stosowane w odniesieniu do banków w Europie Zachodniej.

Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich:
- Ponad 100 lat temu poproszono poetę o zdefiniowanie pojęcia „bankowcy". Odpowiedź brzmiała: „Są to kupcy i handlarze, postępują tak, jak interes każe. Jest aktyw, to dobrze, deficyt się wśliźnie, główkują, jak zapobiec goliźnie". Dzięki bankowości i instytucjom powiązanym z sektorem finansowym rozwinęło się bardzo wielu przedsiębiorców i bardzo wiele rodzin zaspokoiło swoje aspiracje rozwojowe i konsumpcyjne.

Hubert Biskupski: - Czy gdyby nie te wszystkie rekomendacje, zalecenia i obostrzenia nadzoru, często tak niechętnie przyjmowane przez bankowców, zyski banku byłby tak samo duże i czy udałoby się przejść suchą stopą przez ostatni kryzys?

Wojciech Kwaśniak: - Warto być dumnym, szczególnie w tych kryzysowych czasach, bo system bankowy wykazuje się dużą odpornością, efektywnością i stabilnością. Jednak zarówno w przeszłości, jak i obecnie występowały pewne problemy, które dotykają klientów. Przypomnę tylko spór z częścią banków i polityków dotyczący finansowania gospodarstw domowych w walucie obcej. Otwartość ze strony banków na ryzyko w segmencie kredytów konsumenckich w powiązaniu z chęcią zadłużania się niektórych gospodarstw spowodowały, że ok. 2 mln kredytobiorców ma problemy z obsługą zadłużenia na bieżąco. Ważne jest, żebyśmy z tego potrafili wyciągać wnioski na przyszłość. I regulatorzy takie wnioski wyciągają.

Hubert Biskupski: - Na ile rynek bankowy powinien być regulowany przez państwo? Wy, panowie bankowcy, często się buntujecie przeciw regulacjom. Jeśli np. wicepremier Waldemar Pawlak wprowadza ustawę antyspreadową, to podnosi się krzyk, że to ingerencja w wolny rynek. Gdzie jest granica między wolnym rynkiem a regulatorem w postaci KNF czy parlamentu?

Przemysław Gdański, członek zarządu BRE Banku:
- Nie sposób jest wytyczyć idealne miejsce, w którym ta granica powinna przebiegać. Należy poszukiwać odpowiedniej równowagi tak, by z jednej strony zapewnić stabilność i bezpieczeństwo systemu finansowego, a z drugiej swobodę dla wspierania wzrostu gospodarczego. Jeżeli spojrzymy na wyniki banków w zeszłym roku, czy w pierwszym kwartale tego roku, to widać, że banki są w stanie funkcjonować w obecnym środowisku bardzo dobrze.

Maciej Stańczuk, prezes PBP, wiceprezydent Pracodawców RP:
- W Polsce udało się uzyskać równowagę między potrzebami banków a koniecznymi regulacjami. I wszystko wydaje się w dobrym zakresie dostosowane do potrzeb rynku, do potrzeb realnej gospodarki. Wystarczy spojrzeć na statystyki pokazujące, jak wygląda emisja kredytów do sfery realnej gospodarki w Polsce i w strefie euro.

Wojciech Kwaśniak: - Już w ubiegłym roku dynamika przyrostu kredytów dla przedsiębiorstw w niektórych bankach była większa niż w przypadku kredytów dla gospodarstw domowych. Plany finansowe banków na bieżący rok potwierdzają, że cały system bankowy przesuwa aktywność w stronę finansowania przedsiębiorstw. To jest dobra oznaka nie tylko dla przedsiębiorstw i gospodarki, lecz także dla samych banków.

Krzysztof Pietraszkiewicz: - Czasami narzekaliśmy, że system jest przeregulowany i można pokazać takie obszary, np. ustawa o upadłości konsumenckiej. Ale wiele kwestii, jako sektor bankowy uregulowaliśmy sami. Na przykład cały system płatniczo- rozliczeniowy

Dr Jacek Adamski, dyrektor departamentu ekonomicznego PKPP Lewiatan:
-Może to, co powiem jest mało popularne, ale wydaje mi się, że w Europie wciąż jest za mało regulacji. Mamy banki, które są too big to fail, czyli że ich aktywa przewyższają PKB kraju, w którym działają. Widzieliśmy to na przykładzie Irlandii i Islandii. Potencjalnie takich kandydatów mamy dużo więcej.

Grzegorz Bierecki, prezes SKOK:
- Dla większość banków jesteśmy krajem goszczącym. Pozwalamy tym gościom osiągać w Polsce znakomite wyniki, co roku sektor bankowy notuje kolejny rekord wyników finansowych. W moim przekonaniu prowadzona polityka pozwala, aby goście, którzy przybyli do naszego kraju, zbyt wiele korzystali na obecności tutaj.

Krzysztof Pietraszkiewicz: - Mam wrażenie, że pan dokonał dużego skrótu. Na przestrzeni ostatnich 22 lat banki w Polsce, z polskim i zagranicznym kapitałem, zarobiły ok. 119 mld zł. Ale proszę zobaczyć, o ile w tym czasie przyrosły fundusze emerytalne i inwestycyjne. A to oznacza, że głównymi beneficjentami tej sytuacji są polscy emeryci, którzy są współwłaścicielami banków polskich.

Wojciech Kwaśniak: - Dla nadzorcy istotna jest jakość akcjonariuszy. Bez względu na to, czy są to inwestorzy krajowi w postaci inwestorów prywatnych, Skarbu Państwa, czy też inwestorzy międzynarodowi. Reguły gry są te same, te same obowiązki.

Grzegorz Bierecki: - Pełna zgoda, trzeba cieszyć się, że ten kapitał został w Polsce przez banki zbudowany Ale trzeba pamiętać, czyją własnością są te banki i kto jest właścicielem tego kapitału. Pozwoliłem sobie na tę uwagę, ponieważ kilka tygodni temu widziałem w komunikatach Polskiej Agencji Prasowej ostrzeżenie Komisji Europejskiej dotyczące ryzyka przesunięcia tego kapitału z Europy Środkowej, nie tylko z Polski, właśnie ze względu na potrzeby kapitałowe spółek bazowych tych central bankowych zlokalizowanych za granicą.

Wojciech Kwaśniak:- Ale pan się zgodzi, że posiadacz akcji nie ma pełnej swobody w odniesieniu do instytucji, której własność posiada, a w szczególności instytucji giełdowych. Gdyby istniało ryzyko transferu, o jakim pan mówi, agencje ratingowe w sposób automatyczny zmieniałyby ratingi polskim bankom zależnym po obniżeniu ratingu banku matki. A tak się nie dzieje.

Grzegorz Bierecki: - Pytanie brzmi następująco: czy w świetle zmieniających się regulacji europejskich te kompetencje, które posiada krajowy nadzór, będą wystarczające, czy one wymagają modyfikacji?

Wojciech Kwaśniak: - To jest właśnie przedmiot sporów politycznych zarówno w radzie, jak i w Parlamencie Europejskim, bo to ma wymiar decyzji politycznych, a nie decyzji nadzorczych. Nie wiemy, czym one się zakończą.

Przemysław Gdański: - Jakby się tak zastanawiać, kto korzysta z tej polskiej gościnności, to wydaje mi się, że najbardziej korzysta polski rynek bankowy. Przede wszystkim korzystają klienci banków, np. przedsiębiorstwa mają bardzo dobry dostęp do finansowania i nowoczesnych produktów i rozwiązań. Sytuacja jest również korzystna dla rynku pracy.

Grzegorz Bierecki: - Mówimy o bankowości, w której służebna rola banku wobec gospodarki realnej i wobec społeczeństwa powinna być bardzo podkreślana. I tak naprawdę zapewnienie tej służebnej roli dla rozwoju gospodarczego całego kraju powinno być przedmiotem naszego szczególnego zainteresowania. Ta służebność sektora finansowego w stosunku do gospodarki to jest zasada, o której w ogóle nie powinniśmy dyskutować.

Krzysztof Pietraszkiewicz: - Ależ nikt tego w tym momencie nie robi, poza panem. My chcemy służyć i służymy milionom klientów indywidualnych i instytucjonalnych. To nie krasnoludki sfinansowały tysiące przedsiębiorców, którzy w roku ubiegłym w historii polskiej gospodarki uzyskali najlepszy wynik netto w czasach kryzysowych. Realna gospodarka zyskuje dzięki finansowaniu, nie tylko przez banki, ale też inne instytucje finansowe, np. SKOK-ki, firmy leasingowe, factoringowe.

Wojciech Kwaśniak: - Ja tę służebność rozumiem jako zaufanie rynku, zaufanie społeczne. Po drugie poprzez sprawność systemu rozliczenia. Aby klienci mogli realizować transakcje, jakie zamierzają i poprzez bogatą ofertę produktową. Wtedy jest powszechne przekonanie o tym, że system jest wydolny i bezpieczny.

Hubert Biskupski: - Jeśli popatrzeć na raporty i oceny polskich banków dokonywane przez przed przedsiębiorców, zwłaszcza z sektora MSP, to mają oni sporo zarzutów pod adresem bankowców, zwłaszcza jeśli chodzi o udzielania kredytów, zbyt wysokie koszty obsługi rachunków i kredytów, piętrzenie problemów papierkowych, nadmierną restrykcyjność. Dlaczego tak niechętnie wspieracie sektor MSP, zwłaszcza tych przedsiębiorców, którzy dopiero startują?

Przemysław Gdański: - Bank to przedsiębiorstwo komercyjne, mające zobowiązania wobec depozytariuszy i inwestorów. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że bank żyje z umiejętnej oceny ryzyka, które jest w stanie podejmować. Kredytując, oczekuje, że pożyczone środki wraz z odsetkami zostaną mu zwrócone w umownych terminach. Na czym opieramy nasze analizy kredytowe? W dużym stopniu na historii danego przedsiębiorstwa, na jego doświadczeniach, majątku, prognozach na przyszłość, na zdolności do generowania przychodu. W przypadku przedsiębiorców dopiero startujących nie ma możliwości dokonania oceny wielu z tych elementów. Ale jeśli chodzi o MSP, to jest to segment strategiczny dla wielu banków. Również my tworzymy dla tej grupy nowatorskie rozwiązania, tak by przyciągnąć do siebie tę grupę klientów. Na pewno nie jest tak, że przedsiębiorcy odchodzą od nas z kwitkiem. Tak naprawdę o dobrego przedsiębiorcę z sektora MSP banki prowadzą intensywną walkę.

Krzysztof Pietraszkiewicz: - Liczby są tu bezwzględne. Na koniec roku 2011 r. polskie banki udzieliły ok. 841 mld kredytów, z tego ok. 240 mld dla przedsiębiorstw. I w samym roku 2011 udzieliły 26 mld. nowych kredytów dla MSP

Wojciech Kwaśniak: - Ja tylko dodam, że pomimo tej ostrożności banków w grupie dużych przedsiębiorstw ok. 10,5 proc. zaangażowań banków to są należności zagrożone, gdzie kredytobiorca ma kłopoty, przynajmniej częściowe, z obsługą zadłużenia. A w grupie małych i średnich przedsiębiorstw to jest 14 proc.

Dr Marek Kulczycki, wykładowca Uczelni Vistula:
- Amerykanie mówią, że dopiero po trzecim bankructwie przedsiębiorca zaczyna być prawdziwym przedsiębiorcą. Coś w tym jest i dobrze by było, gdyby te bankructwa nie odbywały się na koszt depozytariuszy i banków. Napadanie na banki, że nie finansują MSP czy startupów, jest dyskusją jałową. Pan przewodniczący Kwaśniak powoływał się na dane, że 14 proc. kredytów dla MSP nie jest obsługiwanych terminowo. Tą są dane zastraszające. Gdyby banki zajmowały się wyłącznie MSP, to przy stopie rynkowej pieniądza w granicach 5 proc. i nominalnych kosztach kredytu 7-8 proc. na finansowaniu MSP ponosiłyby straty Jeśli ktoś przychodzi do banku z pomysłem na biznes i prosi, by go w 100 proc. sfinansować, to znaczy, że nie chce wziąć na siebie ryzyka, chce, by to depozytariusze banków ponieśli to ryzyko. Na to my się godzić nie możemy Ale jednego jestem pewien: że każdy dobry projekt biznesowy znajdzie finansowanie w polskim systemie bankowym.

Hubert Biskupski: - I tym optymistycznym akcentem zakończmy, nie zwracając specjalnie uwagi na to, co dzieje się w Grecji, bo ten nasz optymizm może szybko ulecieć.

powrót...