Strona Główna

Aktualności

Droga do suwerenności gospodarczej

Z Grzegorzem Biereckim, prezesem Kasy Krajowej SKOK rozmawia Marzena Nykiel

Wokół Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych krąży ostatnio wiele mitów. Czym różnią się od banków?

Przede wszystkim celem gospodarowania. Banki są organizacjami nastawionymi na maksymalizację zysku. Cel gospodarowania buduje relacje pomiędzy bankiem a tym,
który korzysta z jego usług. Klienci są tymi, na których zarabia pieniądze. Tak więc mając cel komercyjny, jakim jest maksymalizacja zysku, jeśli nie ma
hamulców moralnych, a o to coraz trudniej, staje się instytucją działającą na niekorzyść swoich klientów, traktując ich wyłącznie jak przedmiot eksploatacji.
Kasy z kolei mają niezarobkowy, jasno zdefiniowany cel gospodarowania. Są instytucjami nienastawionymi na zysk, ponieważ ich członkowie są jednocześnie ich
właścicielami i jednocześnie jedynymi klientami. Gdyby więc przyjąć filozofię bankową, to ich członkowie musieliby zdzierać pieniądze z samych siebie. Kasy
realizują misję społeczną, angażują się w szereg przedsięwzięć, które dla banków nie są ważne.

Pojawiają się tu jednak zarzuty, że skoro cele społeczne i działalność niezarobkowa są priorytetami kas, to dlaczego ich szefowie tak dobrze zarabiają.

Nie należy mylić działalności niezarobkowej z właściwym, rynkowym wynagradzaniem osób, które wykonują poszczególne czynności w organizacji. Dysponujemy
bardzo dobrą kadrą pracowników, których chętnie zatrudniłyby także inne instytucje finansowe. Nie chcemy stracić kadry, która jest jednym z powodów naszych
sukcesów, dlatego oferujemy im rynkowe wynagrodzenia, począwszy od stanowiska kasjera na prezesie skończywszy.

Największe zarzuty dotyczą właśnie prezesa. „Gazeta Wyborcza" skrupulatnie wyliczyła panu dochody, twierdząc, że szefowanie SKOK to świetny interes.

Zarabiam pieniądze legalnie i płacę od nich podatki, więc mogę ze spokojem pokazywać moje dochody. 0 moich wynagrodzeniach rozpisywał się pan Maciej Samcik,
wykrzywiając liczby. Twierdził, że miesięcznie zarabiam kwotę, która jest zbiorem moich dochodów z różnych źródeł. Nie są to stałe dochody. Miałem akurat
dobry rok i zrobiłem dobre transakcje. Nie można twierdzić, że to się jeszcze kiedyś powtórzy. To są zdarzenia jednorazowe. I właśnie tego roku dotyczyło
moje oświadczenie majątkowe.

Do grona krytyków dołączył ostatnio „Wprost", zarzucając kasom wspieranie takich inicjatyw jak uroczystości beatyfikacyjne ks. Popiełuszki czy upamiętnienie
ofiar katastrofy smoleńskiej.

Jeżeli zarzutem w stosunku do polskiej instytucji finansowej jest twierdzenie, że wspieraliśmy uroczystości beatyfikacyjne ks. Popiełuszki, to znaczy, że
ten, który taki zarzut stawia, znajduje się w stanie jakiejś aberracji umysłowej. Mamy zwartą politykę wizerunkową dla kas. Jesteśmy polską instytucją, mamy
polskie obowiązki, dlatego angażujemy się w działania, które podobają się naszym członkom i które są ważne społecznie. Beatyfikacja ks. Popiełuszki to
bardzo ważne wydarzenie dla milionów Polaków. Nasze zaangażowanie, jest dla nas powodem do dumy.

Jak odnosi się pan do zarzutów dotyczących finansowania tzw. mediów prawicowych?

Reklamujemy się w takich mediach, które czytają nasi członkowie.

Trybunat Konstytucyjny orzekł, że dwa rozpatrywane przez niego zapisy ustawy o SKOK są niezgodne z konstytucją. Tych zarzutów mieli państwo zdecydowanie
więcej. Jakie zapisy budzą największy sprzeciw kas?

Ta ustawa jest źle skonstruowana, począwszy od celu, który realizuje. Ten cel został zdefiniowany w 2009 r. przez ówczesnego wiceprzewodniczącego PO Janusza
Palikota, który w swoim blogu napisał, iż: „Wychodzi na to, że na kryzysie najbardziej zyskują SKOK, które dodatkowo chcą się odciąć wizerunkowo od banków".
„Mój pomysł jest prosty" - pisał Palikot. „Wyjść z inicjatywą objęcia SKOK nadzorem bankowym - ustawa leży w komisji u posła Neumana. Wymaga tylko
zaostrzenia - argumentując to koniecznością nadzoru nad wszystkimi instytucjami finansowymi w kraju - zwłaszcza w dobie kryzysu". Celem tej regulacji jest
utrudnienie nam prowadzenia działalności albo wręcz doprowadzenie do sytuacji, w której kasy nie będą mogły dobrze wykonywać usług na rzecz swoich członków.
Cel Palikota został zdefiniowany i jest w pełni realizowany w tej ustawie. Niezgodnie z konstytucją, z naruszeniem szeregu ustaw. To ustawa, w stosunku do
której zostało podniesionych najwięcej zarzutów w historii Trybunału Konstytucyjnego. Na 93 artykuły, które zawiera, zakwestionowano aż 72. Przykre
jest to, że prezydent Komorowski dał się przekonać ludziom próbującym ukryć nierzetelność swojej pracy i usunął 70 zarzutów z 72 wniesionych przez śp.
prezydenta Kaczyńskiego. Uniemożliwił w ten sposób sędziom trybunału ocenienie zgodności z konstytucją innych zapisów ustawy.

Ustawa zakłada, że SKOK podlegać będą Komisji Nadzoru Finansowego. W jaki sposób odbije się to na funkcjonowaniu kas?

Pojawią się uciążliwości wynikające z dublowania się nadzorów: nadzoru KNF i nadzoru Kasy Krajowej, bo obie instytucje mają wpisane takie same zakresy pracy.
Można więc powiedzieć, że w zakresie nadzoru ustawa wprowadza chaos.

KNF sygnalizowała, że wraz z wejściem ustawy w życie kasy zostaną zobligowane do przeprowadzenia zewnętrznego audytu.

Jeśli ustawa miałaby wejść w życie w pierwszej połowie roku, to myślę, że KNF będzie usatysfakcjonowana zwykłymi audytami prowadzonymi przez biegłych
rewidentów. Ich sprawozdania prezentowane są na walnych zgromadzeniach kas, znajdują się także w sprawozdaniach przedstawianych przez zarządy i są dostępne
choćby w rejestrach sądowych. Mówienie o tym, że kasy będą musiały przeprowadzić audyt, jest propagandowym wybiegiem, mającym uzasadniać tezę, że nie
wiadomo, co dzieje się z pieniędzmi w kasach. Raz na pół roku GUS publikuje szczegółową informację o sytuacji sektora SKOK. Raporty i analizy GUS nie dają
podstawy do podejmowania gwałtownych działań nadzorczych. Ta ustawa była robiona z powodów politycznych, pod wpływem nacisków lobby naszej konkurencji.

Jakie będą dla kas inne negatywne konsekwencje wprowadzenia tej ustawy?

Tak naprawdę nie wiemy, jakie będą konsekwencje, ponieważ nie zostały przedstawione projekty rozporządzeń ani projekty norm ostrożnościowych, które kasy będą
miały wypełniać zgodnie z tą ustawą. Pojawia się też zasadnicze pytanie: czy ta ustawa stwarza właściwe podstawy dla skutecznego nadzorowania kas, bo mimo
pozorów surowości jest ona źle napisana. Nadzór nad kasami sprawowany jest przez Kasę Krajową od 1996 r. i przez tych ponad 15 lat doskonale się sprawdzał.
Żadna kasa nie upadła, nikt nie stracił złotówki.

Skoro zawiera w sobie tyle braków, to czy jej wprowadzenie może spowodować sparaliżowanie działania kas?

Ona wprowadzi wiele zamieszania, które będzie wymagało gwałtownych, szybkich reakcji ustawodawcy. Będzie trzeba poprawiać tę ustawę wielokrotnie. Myślę, że
to był jeden z celów politycznych grupy, która ją przygotowała: doprowadzić do chaosu mającego utrudnić rozwój. Chaos działa jednak w dwie strony. Przez
kilka lat mieliśmy możliwość przygotowania się do wejścia nawet złej ustawy, kasy są na to gotowe. 0 sposobach jej interpretacji będą decydować sądy.

Na świecie obserwuje się zgoła odmienną politykę gospodarczą. Kasy mają tam potężne wsparcie rządów.

To prawda. W Wielkiej Brytanii w ubiegłym tygodniu weszła w życie nowa ustawa o uniach kredytowych, którą przygotował brytyjski rząd. Daje ona ogromne
możliwości działania kasom. Rząd chce, żeby kasy rozwijały się jeszcze lepiej, żeby były poważnym konkurentem dla banków, bo to jest dobre dla konsumentów
usług finansowych w Anglii i to jest dobre także dla kraju.

A tymczasem w Polsce zapadają decyzje o ograniczeniu niezależności kas...

Gdyby był w Polsce rząd, który wspiera rozwój rodzimej przedsiębiorczości, krajowego kapitału, to myślę, że rozkładaliby przed nami czerwony dywan. Niestety
zbyt chętnie spoglądają na inwestorów zagranicznych i nie doceniają tego, co polskie.

Nie widać jednak, żeby kasy ulegały złym nastrojom. Prowadzą silną kampanię reklamową, pojawiło się też sporo nowych placówek. Takie inwestycje w czasach
kryzysu mogą dziwić.

To jeszcze nie koniec naszego rozwoju. W tym roku planujemy otwarcie ponad setki nowych oddziałów. Zasadą działania kas jest być blisko swoich członków.
Przed wojną w kasach Stefczyka znajdowała się jedna trzecia depozytów ludności. W czasie wielkiego kryzysu, kiedy zagraniczne banki miały kłopoty, nasi  dziadowie przenosili się ze swoim biznesem do kas. Kasy w wielkim kryzysie w Polsce urosły i udowodniły, że są potrzebne dla stabilnego rozwoju polskiej  
gospodarki.

Teraz też obserwujecie państwo wzrost liczby członków?

Kasy odkrywane są teraz przez różne środowiska. Ci, którym do niedawna imponowało posiadanie zagranicznej karty kredytowej, teraz otwierają rachunki w SKOK . Obsługujemy w tej chwili ok. 2,5 mln gospodarstw rodzinnych.

Jest pan wiceprzewodniczącym Światowej Rady Unii Kredytowych, obserwuje pan z bliska rozwój kas spółdzielczych w wielu krajach. Jak przedstawia się na ich  tle Polska?

Sukces polskiego systemu pokazywany jest przez Światową Organizację jako największy sukces w historii unii kredytowych. Poprzedni przewodniczący Światowej Organizacji, Kanadyjczyk, mówił, że zbudowaliśmy w Polsce przez 15 lat to, co Kanadyjczycy budowali przez 60. To prawda, że bardzo się staramy, mając  poczucie, iż musimy nadrobić stracony czas. Mamy świetną kadrę, kasy mają znakomite usługi i są wiarygodnymi partnerami. 

ONZ ogłosiła rok 2012 Międzynarodowym Rokiem Spółdzielczości. Widać świat docenia tę ideę zdecydowanie bardziej niż Polska.

Tegoroczne hasło ONZ głosi, że „spółdzielnie budują lepszy świat". Wielu ludzi zaczyna dostrzegać wartość tej formy gospodarowania, jaką daje spółdzielczość,  gdzie każdy członek ma jeden głos, gdzie przedsiębiorstwo im służy, a nie wyzyskuje ich. My też mówimy w kasach, że pieniądze są dla ludzi, a nie ludzie dla  pieniędzy. Spółdzielnia jest formą, która daje możliwość inicjatywy gospodarczej ludziom nieposiadającym znaczącego kapitału. Dzięki temu, że łączą się w  spółdzielni, poprzez swoje współdziałanie i współpracę osiągają korzyść. W spółkach kapitałowych nie ma tego elementu społecznego. Dla Polski czy dla krajów,  gdzie tego kapitału krajowego jest niewiele, rozwój spółdzielczości stanowi szansę na budowanie suwerenności gospodarczej.

powrót...