Strona Główna

Aktualności

21 grudnia 2016

Grzegorz Bierecki o wynagrodzeniach funkcjonariuszy PRL

Senat nie wniósł poprawek do tzw. ustawy dezubekizacyjnej. „To nie jest ich emerytura. To jest wynagrodzenie za pracę w aparacie przemocy” – mówił o świadczeniach, których dotyczy ustawa senator Grzegorz Bierecki.

Za przyjęciem ustawy głosowało 60 senatorów, nie było głosów przeciwnych ani wstrzymujących się. Senatorowie PO postanowili nie brać udziału w posiedzeniu, w trakcie którego odbyło się głosowanie. Senator Grzegorz Bierecki w swoim wystąpieniu tak skomentował ten fakt: – Myślę , że mamy w tej Izbie troszkę do czynienia z pewnym syndromem sztokholmskim, w przypadku którego prześladowani usprawiedliwiają swoich prześladowców, współczują im – zauważył. – Dowiedziałem się, że senatorowie PO dostali prośbę, aby nie wypowiadali się w tej debacie. Widać że następuje próba odcięcia się od roli, w którą weszli – roli obrońców ubeckich emerytur, okupantów sali sejmowej. Próbują się z tego wycofać, ale myślę że to się nie uda. To właśnie do nich na skargę, z prośbą o pomoc biegną ci „skrzywdzeni” ubecy, zapraszają ich na swoje manifestacje. Czyli swój biegnie do swego – podkreślał w swoim wystąpieniu senator Bierecki.

Ustawa ograniczająca emerytury i renty byłych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa totalitarnego państwa jakim była PRL jest ważna dla Grzegorza Biereckiego nie tylko ze względu na jej wpływ na budżet i finanse publiczne, którymi senator opiekuje się jako przewodniczący zajmującej się nimi senackiej komisji, ale także ze względu na poczucie sprawiedliwości.

– Cały czas na tej sali mówiono o emeryturach funkcjonariuszy. Jednak mamy tutaj do czynienia z nieprawidłowym nazwaniem tego świadczenia, czy też wynagrodzenia, które otrzymywali przez lata funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa i podobnych służb. Przecież jeżeli mówimy o emeryturze, to każdorazowo zakłada ona system składkowy. Ci funkcjonariusze nie odprowadzali składek – tłumaczył senator podczas wystąpienia na posiedzeniu.

Senator Grzegorz Bierecki wyjaśnił, że zwiększone świadczenia otrzymywane przez byłych funkcjonariuszy służb PRL nie powinny być rozumiane w taki sam sposób jak uprawnienia emerytalne ogółu obywateli, co stara się narzucić w debacie publicznej opozycja.

– Mówimy o zmniejszeniu wynagrodzenia, które państwo w wyniku umowy zawartej z tymi funkcjonariuszami obiecywało płacić im do końca życia. To nie jest ich emerytura. To jest wynagrodzenie za pracę w aparacie przemocy, w którym pracowali przecież po kilkanaście lat. Emeryturę otrzymuje się, kiedy jest się niezdolnym do dalszej pracy. Osiąga się wiek, który uniemożliwia dalszą pracę. Przypomnę, że ci funkcjonariusze już po 15 latach pracy w aparacie przemocy uzyskiwali takie uprawnienia – mówił przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów. – Taką umowę państwo nie tylko może rozwiązać, ale ma obowiązek to zrobić – podkreślił senator Grzegorz Bierecki.

Zgodnie z procedurą legislacyjną ustawa, do której Senat nie wprowadza poprawek jest kierowana bezpośrednio do Prezydenta RP, który ma 21 dnia na podjęcie decyzji o jej dalszym losie. Jeżeli ustawa zostanie podpisana to zacznie obowiązywać od 1 października 2017 roku.

Świadczenia wypłacane funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa PRL przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych od 1 października 2017 roku nie będą mogły przekraczać średniej wysokości wypłacanej przez ZUS renty lub emerytury.

powrót...