Strona Główna

Aktualności

Sztuczki księgowe Rostowskiego

Z senatorem Grzegorzem Biereckim (PiS) rozmawia Małgorzata Goss

Jak Pan, jako finansista, ocenia rządową strategię zarządzania długiem?

- Strategia obarczona jest nadmiernym ryzykiem, ponieważ zakłada umocnienie złotego w sytuacji kroczącego kryzysu gospodarczego na świecie i w Polsce. Polityka sprzedaży polskiego długu na rynkach zagranicznych powoduje uzależnienie kraju od zagranicznych ośrodków decyzyjnych. Smak owego uzależnienia  poznali Grecy, gdy odmówiono im prawa do przeprowadzenia referendum. Decyzja oddania długu za granicę oznacza delegowanie prawa do decydowania o losach
Polaków za granicę.

31-procentowy udział długu zagranicznego w ogólnym zadłużeniu to dużo czy mało?

- Dobrze zorganizowane i mądrze rządzone kraje zadłużają się u własnych obywateli i w krajowych instytucjach finansowych. Minister Jacek Rostowski płaci za  obligacje w euro prawie 6 procent, a w tym czasie polscy obywatele na lokatach w euro mają zaledwie 1 procent. To oznacza, że pieniądze polskich obywateli  służą zagranicznym grupom finansowym do tego, aby kupować obligacje polskiego rządu oprocentowane na 6 procent, na której to operacji mają 5 procent czystego  zysku. W ten sposób minister Rostowski zapewnia zagranicznym bankom znakomitą maszynkę do zarabiania pieniędzy. To przecież te same grupy finansowe.

Posłowie pytali, dlaczego resort finansów nie rezygnuje z emisji obligacji za granicą. Wiceminister Dominik Radziwiłł powiedział, że dzięki emisjom  zagranicznym resort może obniżać rentowność obligacji na rynku krajowym...

- Tak powiedział? Rozszyfrujmy więc tę odpowiedź. Otóż oznacza to ni mniej, nie więcej, że dzięki sprzedaży długu za granicę Polakom może płacić za obligacje  mniej. 

Resort finansów chce zmienić sposób liczenia długu publicznego w celu ustalenia, czy nie przekroczył on progów ostrożnościowych. Teraz dług zagraniczny  będzie liczony po kursie uśrednionym, a nie kursie z końca roku. Rząd boi się ataku i nagłego osłabienia złotego.

- Atak spekulacyjny rodzi się wtedy, gdy jest niewielka płynność na rynku. Spytam przekornie: czy rząd wprowadzi tę zmianę do ustawy o rachunkowości, aby  kredytobiorcy we frankach szwajcarskich mogli spłacać kredyty po uśrednionym kursie? Oczywiście byłby to absurd. Ten przykład pokazuje absurdalność rządowej  propozycji. Jest to wyłącznie sposób na to, aby oderwać sposób liczenia długu od wielkości rzeczywistej spłaty. Takie sztuczki księgowe źle się kończą. Co więcej - są one złym sygnałem dla rynków, bo pokazują, że rząd jest zmuszony do kombinowania.

Dziękuję za rozmowę.

powrót...