Strona Główna

Aktualności

W kieszeniach Polaków powinno zostać jak najwięcej pieniędzy

GRZEGORZ BIERECKI PREZES KSKOK: Od 20 lat zajmuję się rynkiem finansowym. Dobrze wiem, jakich regulacji w Polsce nie ma, a które zostały celowo zepsute i kto z tego czerpie ogromne korzyści. Wiem, co i jak zrobić, żeby ludziom żyło się po prostu lżej!

Fakt Pieniądze: SKOK-i są obecnie największą Instytucją finansową, należącą w 100 proc. do swoich członków - współwłaścicieli. Jakie przesłanki warunkowały tak dynamiczny rozwój polskich kas?

Grzegorz Bierecki: Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe to - prawdopodobnie jedyny - przykład instytucji finansowej w Polsce, która zaczynała swoją działalność bez udziału państwowego kapitału, by po 20 latach służyć ponad 2,2 miliona polskich rodzin. Na fali ruchu solidarnościowego SKOK-i odrodziły się po 1989 roku. Jako ich twórcy, za wzór postawiliśmy sobie przedwojenne Kasy Stefczyka. Nadrzędną zasadą działania Kas jest tworzenie korzystnej oferty usług dla swoich członków, a zarazem współwłaścicieli. SKOK-i są bowiem demokratycznie zarządzanymi organizacjami samopomocy finansowej, więc wypracowane przez nie zyski przeznaczane są m.in. na polepszanie oferty i działalność społeczną. Celem działania banku jest zaś maksymalizacja zysku właścicieli. Trzeba pamiętać o tym, że początek lat 90. ubiegłego wieku związany byl z powstawaniem banków komercyjnych, których działalność koncentrowała się wokół obsługi podmiotów gospodarczych. Banki nie były zainteresowane mało dla nich atrakcyjną obsługą zwykłych obywateli. Nawet PKO BP likwidował swoje agencje w zakładach pracy. W tej sytuacji Kasy udowodniły, że przyjmując na lokaty terminowe nawet drobne kwoty i udzielając niewielkich pożyczek, można osiągnąć sukces. Tak dynamiczny rozwój Kas nie byłby jednak możliwy bez społecznego zapotrzebowania na takie instytucje oraz bez nieocenionej pracy tysięcy ludzi, którzy je zakładali nie tylko w dużych aglomeracjach, ale i w niewielkich miejscowościach. 

Jak Kasy radzą sobie w tak trudnej jak obecna sytuacji na rynkach finansowych?

Kasy znajdują się w dobrej kondycji dzięki bardziej rozważnemu podejściu do pożyczania. Obsługują przede wszystkim osoby o niskich lub średnich dochodach i czynią to w sposób odpowiedzialny. Kasy nie odnotowywały zatem nigdy większych problemów w okresach trudności gospodarczych. W czasie kryzysu zaś rozwijają się szybciej niż zazwyczaj, ponieważ w obliczu zagrożenia i upadłości banków ich zaniepokojeni klienci chętniej przenoszą do unii kredytowych (odpowiedników polskich SKOK-ów na całym świecie) swoje oszczędności. Tak było w USA w czasie wielkiego kryzysu w latach 30. ubiegłego wieku, tak jest obecnie we wszystkich krajach, w których Kasy działają, czyli w 100 państwach świata.

A ludzie? Co w takich czasach Kasy proponują ludziom?

Już w 2001 roku przy Stowarzyszeniu Krzewienia Edukacji Finansowej zaczęły powstawać Ośrodki Doradztwa Finansowego, w których ludzie znajdujący się w tzw. pętli kredytowej mogli zasięgać bezpłatnych porad prawno-ekonomicznych. Obecnie takie ośrodki działają w Gdyni, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Wejherowie. Z myślą o takich właśnie ludziach pomagałem Przemysławowi Gosiewskiemu tworzyć ustawę antylichwiarską oraz ustawę o upadłości konsumenckiej. Część mediów, nawiasem mówiąc, nie zostawiła za to na mnie przysłowiowej suchej nitki Najważniejsze jest jednak to, że Kasy istnieją. Mamy blisko 1,9 tys. placówek, niemal 1000 bankomatów. Banki przygotowując dla swoich klientów propozycje depozytowo-kredytowe, muszą liczyć się z naszą ofertą, a o tym, że jest ona atrakcyjna, nie trzeba nikogo przekonywać. Ludzie potrafią liczyć, więc w Kasach lokują swoje oszczędności i pożyczają w nich pieniądze.

W tym roku został pan wybrany na pierwszego wiceprzewodniczącego Światowej Rady Związków Kredytowych. I to jednogłośnie. Zna pan może motywy wybierających?

W XIX wieku Kasy powstały w Niemczech, w Polsce na terenie zaboru austriackiego zakładał je dr Franciszek Stefczyk. W przededniu II wojny światowej do Kas należało 1,5 mln Polaków. Po wojnie zostały one zlikwidowane i powróciły dopiero po 1989 roku. Polska była pierwszym krajem z państw byłego bloku wschodniego, w którym powstały, a model ich funkcjonowania szybko został uznany za model wzorcowy. Pomagaliśmy Polakom na Litwie, Białorusinom, Rosjanom, Ukraińcom oraz kolegom z innych krajów, podobnie jak na początku Amerykanie wspierali nas. Nasze osiągnięcia inspirują organizacje z innych krajów. Z polskich doświadczeń korzystają nie tylko państwa, gdzie Kasy dopiero powstają, ale również amerykańskie unie kredytowe, od których kiedyś sami się uczyliśmy. W październiku będziemy gościć w Polsce prezesów z lig stanowych w USA. Zamierzają oni wprowadzić u siebie model kontrolowania kosztów i poprawy efektywności, wdrożony przed rokiem przez grupę Kas Stefczyka. Koledzy z innych krajów chcą wykorzystać naszą wiedzę i doświadczenie na szerszej niwie.

Czy doświadczenia w zarządzaniu istytucjaml finansowymi można wykorzystać w służbie publicznej?

W katastrofie smoleńskiej zginęło kilku moich wypróbowanych, bliskich przyjaciół: Sławek Skrzypek, Przemek Gosiewski, Lech Kaczyński... To oni zajmowali się polityką. Ja nie należałem nawet do żadnej partii. Po ich śmierci zrozumiałem jednak, że czas wyjść z cienia, kontynuować pracę, której nie dokończyli, że - po prostu - jestem im to winien. Od 20 lat zajmuję się rynkiem finansowym. Dobrze wiem, jakich regulacji w Polsce nie ma, a które zostały celowo zepsute, i kto z tego czerpie ogromne korzyści. Prawie 2 milionom osób wykluczonych społecznie pomóc miała ustawa o upadłości konsumenckiej, która miała dać szansę na ogłoszenie upadłości i wyjście z dramatycznej sytuacji finansowej. Tymczasem ta ustawa nie działa, w ciągu 2 lat skorzystało z niej ledwie kilkanaście
osób.

Czy SKOK-I mają jakąś ofertę dla mieszkańców tzw. Polski B?

Kasy zawsze dopasowują ofertę do potrzeb swoich członków - współwłaścicieli, mają szereg łatwych i szybkich pożyczek dla osób fizycznych, jak i rachunki dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Wspierają wiele lokalnych inicjatyw, pomagają potrzebującym, od lat opiekują się domami dziecka. Kasy starają się, żeby jak najwięcej pieniędzy zostało w kieszeniach Polaków,co jest szczególnie ważne na tzw. ścianie wschodniej, gdzie liczy się przecież każdy grosz. 

Jakie, Pana zdaniem, są najważniejsze problemy, z którymi będą musieli zmierzyć się Polacy?

To pytanie, szczególnie ostatnio, zadaje mi wielu dziennikarzy. Rozumiem, że w kontekście fatalnej sytuacji finansów publicznych, która z kolei ma niezwykle ważny wpływ na kondycję polskiej gospodarki, a w tym znaczeniu na portfele Polaków, to niejedyny problem. W dobie kryzysu należy wyraźnie wskazać, że dominacja kapitału zagranicznego w sektorze finansowym w Polsce zagraża dzisiaj bezpieczeństwu ekonomicznemu zarówno naszego państwa, jak i wszystkich mieszkańców naszego kraju. Dlatego też uznałem, że nadszedł taki moment, w którym trzeba się jeszcze bardziej zaangażować w służbę publiczną. Polski dług powinien być w posiadaniu polskich obywateli i właśnie w ich portfelach powinny być polskie obligacje. Należy unarodowić polski dług, co jest moim pomysłem zgłoszonym w debacie. Do tej pory jednak nikt związany z rządem nie wyraził jakiegokolwiek zainteresowania, może dlatego, że naruszał on interesy rządzących  grup finansowych. Od 11 lat jestem członkiem Światowej Rady Związków Kredytowych, a więc jednej z największych organizacji finansowych 100 krajów, z aktywami  1,5 biliona dolarów. W tej organizacji przez 6 lat przewodniczę Komitetowi ds. Regulacji i Legislacji. Opiniuję projekty zmian przepisów dla najważniejszych na świecie organizacji, takich jak Komitet Bazylejski, Komisja i Parlament Europejski, czy Grupa G20. Posiadam wiedzę i doświadczenie, w oparciu o które formułuję konkretne propozycje rozwiązań. Wiem, co i jak zrobić, żeby ludziom żyło się po prostu lżej.

powrót...