Strona Główna

W mediach

Fakt

Nie wszystkie urzędy państwowe muszą mieścić się w Warszawie

Fakt - 14 września 2011

Dekoncentracja administracji publicznej i pozostających z nią w związkach instytucji przyniesie wymierne oszczędności.

W trakcie kolejnych kampanii wyborczych bardzo często pada hasło wyrównywania szans poszczególnych regionów Polski. Niestety realizacja tego hasła sprowadza się do stosunkowo łatwego, ale nietrwałego przesuwania dotacji publicznych do regionów istotnych dla toczącej się gry politycznej. Teraz, gdy kurczą się możliwości rozdawania pieniędzy, warto skorzystać z okazji i przyjąć trwałe rozwiązania zapewniające lepsze wykorzystanie potencjału, jaki dla rozwoju kraju generuje administracja centralna państwa.

Przyjęty obecnie w Polsce model rozmieszczenia geograficznego jednostek administracji centralnej, a także instytucji publicznych czy państwowych lub prywatnych przedsiębiorstw działających na skalę ogólnokrajową, zakłada skoncentrowanie ich w jednym miejscu. Powodem tego zjawiska przede wszystkim jest uwidoczniona w ustawach normujących działalność administracji centralnej wola polityczna skoncentrowania administracji w jednym mieście. Polska jest europejskim krajem średniej wielkości posiadającym istotne regionalne centra aktywności społecznej i ekonomicznej. Tak historycznie kształtował się rozwój naszego kraju. Można więc powiedzieć, że realizowana decyzjami politycznymi koncentracja wszystkich ośrodków władzy i administracji w jednym miejscu wytrąca kraj i regiony z historycznej ścieżki rozwoju.

Realizując politykę zrównoważonego rozwoju, należy doprowadzić do umiejscowienia instytucji o zasięgu ponadlokalnym w różnych regionach. Takie działanie przyniesie wiele pozytywnych konsekwencji, dając miejsca pracy oraz impuls do rozwoju rynku nieruchomości i infrastruktury; wykreuje zamówienia publiczne i wzmocni lokalne branże obsługi biznesu. Dekoncentracja pozwoli wykorzystać możliwości kadrowe, naukowe i gospodarcze zgromadzone w różnych miejscach kraju poza Warszawą. Proponowane rozwiązanie dekoncentracji realizowane jest w wielu krajach europejskich w oparciu o dokonane analizy przestrzennego zagospodarowania kraju. Dla przykładu czeski trybunał konstytucyjny, sąd najwyższy i prokuratura generalna mieszczą się Brnie. Na Słowacji trybunał konstytucyjny ma siedzibę w Koszycach. Można także podawać przykłady z krajów, które dalej zaawansowane są w dekoncentracji.

W Niemczech siedziby urzędów administracji centralnej mieszczą się poza Berlinem:

  • prezydium policji federalnej w Poczdamie, l naczelny sąd administracyjny w Lipsku, l federalny sąd pracy w Erfurcie,
  • dyrekcja archiwów państwowych w Koblencji,
  • kontrwywiad w Kolonii,
  • główny urząd statystyczny w Wiesbaden,
  • urząd ochrony konsumentów w Brunszwiku,
  • urząd patentowy w Monachium,
  • federalny urząd pracy w Norymberdze,
  • program pierwszy (ARD) państwowej telewizji mieści się w Monachium, natomiast program drugi (ZDF) ma swoją siedzibę w Moguncji.

Nawet Francja, którą uważa się za państwo najbardziej scentralizowane, rozpoczęła dekoncentrację, przenosząc z Paryża biuro Interpolu i narodową szkołę administracji. Dekoncentracja administracji publicznej i pozostających z nią w związkach instytucji przyniesie wymierne oszczędności dla ich funkcjonowania. Powszechne stosowanie w administracji komunikacji elektronicznej umożliwia jej usytuowanie niemalże w dowolnym regionalnym centrum życia. W Polsce brak jest woli i planu przeprowadzenia dekoncentracji. Co sprawia, że Trybunał Konstytucyjny jest w Warszawie, a nie w Krakowie? Czy Sąd Najwyższy i Prokuratura Generalna mogłyby być w Lublinie, a Główny Urząd Ceł w Białej Podlaskiej, blisko granicy celnej? Czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta mógłby być w Łodzi, a Główny Urząd Statystyczny w Radomiu? Lista pytań może być długa.

Nieliczne przykłady ulokowania poza Warszawą centralnych instytucji wiosny nie czynią. Wciąż życie administracyjne i polityczne skupia się wyłącznie w stolicy, która odrywa się ekonomicznie i kulturowo od reszty kraju. Młodzi ludzie, aby zrobić karierę, skazani są na migrację do stolicy, nie mogąc zrealizować swoich marzeń w rodzinnym mieście. Kryzys stwarza nam szanse pożytecznych zmian.

463 tys. – tylu urzędników wg GUS zatrudniają polskie instytucje

Grzegorz Bierecki, prezes Kasy Krajowej SKOK

Do pobrania:

Przeczytaj więcej o Grzegorzu Biereckim na stronie Fakt.pl

powrót...